Historia prawdziwa

Historia prawdziwa...



Mia?em prawie 13 lat, gdy przeprowadzili?my si? do nowego domu. To by?o lato pe?ne rado?ci i zmian. To by?o równie? lato, podczas którego po raz pierwszy si? zakocha?em.




Pakowanie si? i przeprowadzka to nie by? mój wymarzony sposób na sp?dzenie wakacji. Mimo to, niecierpliwi?em si? aby zamieszka? w nowym domu i mie? swój w?asny pokój. Mój dziesi?cioletni braciszek dzieli? ze mn? sypialni? odk?d pami?tam. Cz?sto my?la?em, jak cudownie by by?o mie? moj? w?asn? przestrze?. Tak naprawd? nie przeszkadza?o mi, ?e Carley jest moim bratem. By? on w?a?ciwie ca?kiem fajnym kumplem. Ale jednak oczekiwa?em z niecierpliwo?ci?, ?eby mie? nieco wi?cej prywatno?ci. Carley i ja zawsze spali?my w jednym ?ó?ku. Cz?sto le?eli?my obok siebie w nocy i próbowali?my si? nawzajem roz?mieszy? lub rozmawiali?my o ch?opi?cych sprawach. Cz?sto spali?my przytuleni do siebie. My?l?, ?e mo?na by powiedzie?, ?e byli?my wobec siebie w porz?dku.

Mama zdecydowa?a si? na przeprowadzk? po rozwodzie. Chcia?a kupi? dom, ?ebym mia? z bratem podwórko do zabawy. Kiedy dzie? przeprowadzki wreszcie nadszed?, wszystkie nasze rzeczy by?y spakowane w pud?ach i za?adowane do wielkiej ci??arówki. Po przybyciu do nowego domu, wy?adowali?my wszystko z ci??arówki i rozpocz?li?my nudn? robot? rozpakowywania. Mama i Carley byli na dole, gdy ja by?em zaj?ty w mojej nowej sypialni. Z jednego z pude? wyci?gn??em zdj?cie mnie i mojego brata, zrobione w ?wi?ta. Patrz?c na to zdj?cie zda?em sobie spraw?, dlaczego ludzie zawsze mówili, ?e jeste?my do siebie bardzo podobni. Obydwaj mieli?my krótkie, jasne w?osy, jasnobr?zowe oczy, szczup?? budow? cia?a i twarz pe?n? piegów. Postawi?em zdj?cie na szafce ko?o okna... i wtedy w?a?nie zobaczy?em JEGO! To by? cudownie wygl?daj?cy ch?opiec, p?ywaj?cy w basenie na ty?ach swojego domu. Jak to cz?sto bywa, nasze podwórko styka?o si? z podwórkiem z ty?u innego domu. Z mojego punktu obserwacyjnego na pi?trze mog?em patrze? ponad drewnianym ogrodzeniem oddzielaj?cym nasze posesje. By?em jak zahipnotyzowany. Ch?opiec mia? ciemne w?osy i opalone cia?o p?ywaka. Wydawa? si? by? mojego wieku, mo?e ciut starszy. Nie mog?em oderwa? od niego wzroku. Gapi?em si? na niego wydawa?oby si? godziny. Czar w ko?cu prys? gdy moja mama zawo?a?a mnie z do?u. Chcia?a, ?ebym jej pomóg? co? przenie??. Gdy schodzi?em po schodach, po g?owie ko?ata?y mi si? ró?ne my?li. "Dlaczego jestem tak zafascynowany tym ch?opcem?", to znaczy, "czy to normalne..?". Wiele rzeczy chodzi?o mi po g?owie, i my?la?em o nim przez reszt? dnia. Tego wieczoru by?em ?miertelnie zm?czony przeprowadzk?, gdy k?ad?em si? spa?. Wysuszy?em si? po wzi?ciu prysznica i za?o?y?em czyst? par? majtek. Nast?pnie usiad?em przy oknie i spojrza?em w ciemno?? na dole. Mog?em zobaczy? ?wiat?a basenu tego ch?opca ze swojego okna. Zastanawia?em si? kim on by? i co w tej chwili robi?. Zdecydowa?em wtedy, ?e spróbuj? si? z nim spotka? i przynajmniej pozna? jego imi?.




Nast?pnego dnia, Carley i ja grali?my w pi?k? na podwórku. W nocy obmy?li?em plan, ?eby "przypadkowo" kopn?? pi?k? przez p?ot do basenu, a potem pój?? tam i poprosi? o oddanie jej. Perfekcyjny plan. Wszystko, co musia?em zrobi?, to poczeka? a? nieznajomy ch?opiec wyjdzie pop?ywa?. Carley, który nie mia? poj?cia o moim planie, zdo?a? kopn?? pi?k? przez p?ot... prosto do basenu! Po chwili obaj zerkali?my przez szpary w p?ocie. Tam p?ywa?a nasza pi?ka... i ani ?ladu ch?opca. Carley chcia? wspi?? si? na p?ot i odzyska? pi?k?, ale powiedzia?em mu, ?e mam lepszy pomys?. Wyja?ni?em mamie, co si? sta?o i zasugerowa?em jej, aby posz?a z nami do s?siadów i poprosi?a o pi?k?. Poprosi?em j? ?eby z nami posz?a, poniewa? moja mama jest prawdziw? gadu??. Wiedzia?em, ?e b?d? móg? tam sp?dzi? o wiele wi?cej czasu, je?li z nami pójdzie. Zadzwonili?my do drzwi i czekali?my. A? mnie wierci?o z niecierpliwo?ci aby pozna? tego ch?opca, przez którego nie mog?em spa? przez pó? nocy pogr??ony w my?lach o jego opalonym ciele. Drzwi otwar?y si?, a kobieta która je otworzy?a spojrza?a na nas, jakby?my chcieli jej co? sprzeda?. Mama przedstawi?a nas i wyja?ni?a powód naszej wizyty. Nim si? spostrzegli?my, mama ju? rozmawia?a przy kawie z t? kobiet?. Jak ju? mówi?em, mama jest gadu??. Mój brat i ja siedzieli?my cicho z nasz? mokr? pi?k?, gdy one gada?y. Dom by? ?adny. Mnóstwo kwiatów i fotografii. Jedna z nich obok mnie przedstawia?a jego! Wygl?da?a na niedawno zrobion? fotografi? szkoln?. Jego ciemne w?osy by?y obci?te "na misk?" i mia? przepi?kne niebiesko-zielone oczy. Kobieta, jego matka, opowiedzia?a nam o swoich dzieciach. Mia?a córk?, Jamie, w wieku 10 lat, oraz 14-letniego syna, Jacoba, mojego p?ywaka. Obydwoje byli akurat na lekcji gry na pianinie. By?em rozczarowany, ?e si? z nim nie spotkam. Niewiele jednak wiedzia?em... najlepsze mia?o dopiero nast?pi?!

Zostali?my zaproszeni na pocz?stunek pod go?ym niebem tego wieczoru. Nie mog?em si? doczeka?. Nie potrafi?em zrozumie?, dlaczego tak desperacko pragn??em pozna? Jacoba. Nie interesowa?em si? ?adnymi ch?opcami do tej pory. Ale wiedzia?em jedno, ?e bardzo chcia?em zosta? jego przyjacielem. I ?e nied?ugo b?d? mia? okazj? zobaczy? go z bliska i osobi?cie. Namówi?em mam?, ?eby kupi?a nam nowe k?pielówki. Moje stare by?y w op?akanym stanie. Przybyli?my na przyj?cie ubrani w koszulki, nasze nowe k?pielówki i nios?c sa?atk? z ziemniaków. Nagle, zobaczy?em go! Przywita? nas przy drzwiach z szerokim u?miechem, maj?c na sobie tylko szorty. Odebra?o mi mow? i musia?em wygl?da? jak idiota. Kiedy wszyscy si? przedstawili, pomaszerowali?my w kierunku ogrodu, gdzie na grillu sma?y?y si? hamburgery i gra?a muzyka. Jacob by? najmilszym ch?opcem, jakiego w ?yciu spotka?em. Podoba? mi si? sposób, w jaki wo?a? do mamy - "Maam", i mówi? "pardon" zamiast "co". Z bliska, by? tak pi?kny. Jego twarz by?a jak wyrze?biona, a z?by mia? idealne. Ja wci?? musia?em nosi? aparacik na z?by. Carley i Jamie szybko si? zaprzyja?nili, dzi?ki czemu ja i Jacob (zdrobniale Jake) zostali?my sami ze sob?. P?ywali?my w basenie i próbowali?my zrobi? na sobie wra?enie efektownymi skokami do wody. Przyj?cie trwa?o do zmierzchu. Gdy wszyscy zacz?li si? rozchodzi?, Jake i ja usiedli?my na brzegu basenu z nogami w wodzie i rozmawiali?my o wszystkim i o niczym. Rozmawiali?my o szkole, o przyjacio?ach, muzyce itd. Uwielbia?em s?ucha? jego g?osu. Mia? lekki europejski akcent. Jego ojciec by? wojskowym i mieszkali w Anglii wiele lat temu. Nie zdawa?em sobie wtedy z tego sprawy, ale zakocha?em si? w Jake'u.




Przez nast?pne kilka tygodni Jake i ja sp?dzali?my ze sob? sporo czasu. My?la?em o nim bez przerwy. Kiedy byli?my osobno strasznie za nim t?skni?em. Kiedy byli?my razem, nic innego si? nie liczy?o. Zastanawia?em si?, czy on czuje to samo do mnie? Marzy?em o tym, by by? z nim - tuli? si? do niego - poca?owa? go. My?la?em o tym, czy to normalne mie? takie uczucia wobec swojego przyjaciela? Wszystkie te uczucia by?y dla mnie nowe. Chcia?em z nim o tym porozmawia?, ale nie by?em pewien czy on to zrozumie. Nie by?em pewien, czy ktokolwiek zrozumia?by. W moje trzynaste urodziny Jake zaskoczy? mnie ma?ym naszyjnikiem, na którym pisa?o: "ST END". By?a to po?owa innego naszyjnika, który on nosi?, a na którym pisa?o "BE FRI". Z??czone razem, tworzy?y napis: "BEST FRIEND" (ang. najlepszy przyjaciel). Pomy?la?em, ?e to idealny prezent. Obj??em go i u?cisn??em w podzi?kowaniu, a on odwzajemni? obj?cie. To by?a dla mnie chwila najwi?kszego szcz??cia. To by? te? pierwszy raz, gdy obj??em Jake'a. Przez ca?e lato umiera?em z pragnienia, ?eby to zrobi?.

Jake i ja rozpocz?li?my ma?? tradycj? p?ywania razem ka?dego wieczoru przez pój?ciem do ?ó?ek. Pewnej nocy, na kilka dni przed rozpocz?ciem szko?y, usiedli?my pod rozgwie?d?onym niebem i rozmawiali?my o nadchodz?cym roku szkolnym. Siedzieli?my tu? obok siebie z nogami w wodzie. Kiedy rozmawiali?my, jedyn? rzecz?, jaka zaprz?ta?a moj? uwag?, by?o jego go?e udo dotykaj?ce mojego. W pewnym momencie rozmowa umar?a i po prostu siedzieli?my tam s?uchaj?c szumu li?ci na drzewach. Odwróci?em si? aby spojrze? na jego twarz. W ?wietle z basenu, jego oczy wygl?da?y cudownie. Odwróci? si? do mnie, spojrza? na mnie i u?miechn?? si?. Zacz??em co? mówi? aby przerwa? cisz?, gdy on pochyli? si? i poca?owa? mnie. Tak!!! I nie by? to tylko ma?y buziak w policzek... To by? d?ugi i pe?ny poca?unek, usta w usta. Kiedy si? sko?czy?, nie wiedzia?em co powiedzie?. On równie?, wi?c ja go poca?owa?em (tym razem jeszcze d?u?ej!) Nie mia?em poj?cia, ?e on ma wobec mnie takie uczucia i nie s?dzi?em, ?e wie, co ja do niego czu?em. Ale tak to w?a?nie wygl?da?o: dwóch nastoletnich ch?opców ca?uj?cych si? na brzegu basenu. Sp?dzi?em t? noc w domu Jake'a, jak to bywa?o ju? kilka razy tego lata, lecz tym razem spali?my w swoich obj?ciach za zamkni?tymi drzwiami. Pomimo, ?e nie uprawiali?my seksu tej nocy, czu?em si? spe?niony i bardzo szcz??liwy po raz pierwszy w ?yciu. Ostatni? rzecz?, jak? powiedzieli?my sobie przed za?ni?ciem, by?o: "kocham ci?", oraz, "i ja ciebie kocham". Ws?uchuj?c si? w jego spokojny oddech i czuj?c ciep?o jego cia?a, wci?? nie wiedzia?em, czy to normalne mie? takie uczucia, lecz to ju? nie mia?o dla mnie wi?kszego znaczenia. Wiedzia?em ?e to uczucie jest w?a?ciwe.

To uczucie by?o... doskona?e.




Sp?dzenie tej nocy z Jake'iem by?o jak spe?nienie marze?. Obudzi?em si? jak tylko pojawi?y si? pierwsze promienie s?o?ca. W domu by?o nadal cicho, a ja by?em nadal w ramionach Jake'a. Ostro?nie zmieni?em pozycj?, uwa?aj?c aby go nie obudzi?, i po?o?y?em g?ow? na jego nagiej piersi. Ws?ucha?em si? w jego spokojne, rytmiczne uderzenia serca i obserwowa?em, jak jego pier? unosi si? i opuszcza, gdy spokojnie oddycha?. Ostro?nie unios?em g?ow?, aby móc zobaczy? jego prze?liczn? twarz. Jake mia? najbardziej pe?ne, prawie wyd?te usta i zapragn??em je poca?owa?. Jego skóra by?a ca?kiem g?adka, z wyj?tkiem kilku m?odzie?czych pryszczyków. Rzecz?, która by?a dla mnie najbardziej poci?gaj?ca w jego twarzy, by? jego ?liczny, p?czkowaty nos, który marszczy? si?, gdy si? ?mia?. Wygl?da? jak ?pi?cy anio? i zdawa? si? by? du?o m?odszy, ni? jego 14 lat. Gdy tak na niego patrzy?em, wiedzia?em - g??boko w sercu - ?e go kocham. Trudno mi by?o uwierzy?, ?e zakocha?em si? w moim najlepszym przyjacielu, poniewa? nigdy wcze?niej nic podobnego mi si? nie przytrafi?o. Pierwszy raz w moim 13-letnim ?yciu wiedzia?em, co to jest prawdziwa mi?o??. Moje uczucia z g??bi serca, które mia?em wobec Jake'a, owin??y si? wokó? mojej duszy, jak ciep?y koc w mro?ny, zimowy poranek. Przyci?ga?y mnie one do niego i czyni?y spe?nionym. U?wiadamianie sobie tego by?o jak zaczerpni?cie ?wie?ego oddechu po ca?ym ?yciu sp?dzonym pod wod?. Le?a?em tam i spogl?da?em na mojego anio?a zdawa?oby si? przez wieczno??. Zosta?em sprowadzony z powrotem do realnego ?wiata dopiero przez odg?osy dochodz?ce z domu. Rodzina Jake'a obudzi?a si? i rozpocz??a poranne krz?tanie si? po domu. Obudzi?em go poca?unkiem. Obaj si? u?miechn?li?my. Kiedy by? ju? ca?kiem rozbudzony, przytuli? mnie i by?o to uczucie, jakby nasze dusze po??czy?y si? w jedn?. Powoli si? ubrali?my i zacz?li?my rozmawia? o tym, co zdarzy?o si? poprzedniego wieczoru. Zaplanowali?my wtedy, ?e sp?dzimy ze sob? reszt? dnia.

Po tym poranku, moje ?ycie odmieni?o si?... i nigdy ju? nie by?o takie same.




Szko?a rozpocz??a si? kilka dni pó?niej bez ?adnych fanfar czy rozg?osu. Rozpoczyna?em swój pierwszy rok w nowej szkole, podczas gdy Jake by? o rok do przodu. Jako, ?e by?em nowy w szkole, wszystko by?o dla mnie obce i nieco dezorientuj?ce. Korytarze by?y pe?ne uczniów, a gwar rozmów by? nieprzerwany. Musia?em wygl?da? jak zagubione szczeni?. Ale by? tam Jake. On by? moj? kotwic?. Szli?my razem przez korytarze, a on upewnia? si?, ?e wiem jak trafi? do sal, w których mia?em lekcje. Przedstawi? mnie wielu swoim znajomym i ani razu nie by? zmieszany czy zawstydzony, ?e z nim jestem. Zawsze si? u?miecha?, gdy mówi? ludziom, jak poznali?my si? w te wakacje. Musz? rzec, ?e Jake by? w szkole bardzo lubiany. Wydawa? si? by? znany prawie ka?demu. Kiedy nadesz?a pora rozej?cia si? do swoich klas, Jake u?miechn?? si? do mnie i obj?? mnie lekko za szyj?. Ze swoim cudownym, prawie niezauwa?alnym akcentem powiedzia?:

-Wiem, ?e pokochasz to miejsce tak bardzo, jak ja kocham by? tu z tob?.

U?miechn??em si? i odpowiedzia?em:

- Kocham by? tu z tob?. Zobaczymy si? po lekcjach.

Po dotarciu do sali, zaj??em miejsce w pierwszych rz?dach i otworzy?em plecak aby wyj?? zeszyt i d?ugopis. Gdy zajrza?em do ?rodka, zobaczy?em kartk? wrzucon? do ?rodka. By? to li?cik od Jake'a, w którym pisa?: "Wiem, ?e niektóre rzeczy s? dla ciebie dziwne w tej chwili, lecz nie bój si?, przyzwyczaisz si? do tego miejsca. B?d? mi?y i uczciwy dla innych dzieci. Dzi?kuj? za to, ?e wszed?e? w moje ?ycie. Dlaczego zaj??o ci to tyle czasu? Zawsze kochaj?cy - BE FRI". U?miechn??em si? w duchu i ?za zakr?ci?a mi si? w oku, gdy po raz kolejny uprzytomni?em sobie, ?e kocha?em Jake'a ca?ym swoim sercem, a on kocha? mnie. Chcia?bym, aby ?ycie zawsze pozostawa?o takie proste. Mama zawsze mi mówi?a: "?ycie jest tym, co przytrafia si? nam gdy mamy inne plany". Nigdy do ko?ca nie rozumia?em, co przez to rozumie, lecz ju? wkrótce mia?em si? o tym przekona?.




S?ysza?em okre?lenia takie, jak "gej" czy "peda?" przez ca?e swoje ?ycie, lecz nigdy si? z nimi nie uto?samia?em. Ale przez ostatnie dwa miesi?ce, odk?d Jake i ja zostali?my kochankami, te s?owa nabra?y dla mnie zupe?nie nowego znaczenia. Nie okazywali?my publicznie prawdziwej natury naszego zwi?zku, cho? kilka razy rozmawiali?my o tym. Ja chcia?em, ?eby ka?dy wiedzia? ?e jestem zakochany, i ?e Jake by? moim rycerzem w l?ni?cej zbroi. Ale obaj wiedzieli?my, ?e nasze rodziny i przyjaciele mog? nie zrozumie? naszego uczucia wobec siebie tak jak my je rozumieli?my. Zw?aszcza Jake uwa?a?, ?e jego ojciec nie pozwoli?by mu na otwarty zwi?zek homoseksualny. Jego ojciec by? skrajnie konserwatywny je?li chodzi o zagadnienia takie, jak aborcja, religia i homoseksualizm. Ja natomiast nie mog?em mniej dba? o zdanie mojego ojca na ten temat. Od czasu rozwodu, ani razu nie zadzwoni? ani nie odwiedzi? mnie i mojego brata, Carley'a. Tak wi?c bez zb?dnych s?ów wida?, ?e ja i tata nie byli?my sobie zbyt bliscy. Ale mama to zupe?nie inna historia. Dba?em o to, co ona o mnie my?la?a. By?em niepewny, jak mo?e zareagowa? na wiadomo??, ?e jej syn jest gejem. Przy kilku okazjach w minionych miesi?cach chcia?em jej o tym powiedzie?, lecz co? mnie powstrzymywa?o.

To wszystko mia?o si? wkrótce zmieni?...




Pewnego wieczoru, kiedy ko?czy?em odrabia? lekcje i przygotowywa?em si? do snu, mama wesz?a do mojego pokoju aby ze mn? porozmawia?. Nie by?o w tym nic niezwyk?ego, bowiem cz?sto rozmawiali?my o ró?nych rzeczach przed pój?ciem spa?. Jednak, czu?em si? nieco skr?powany tym, ?e mama widzi mnie w samych majtkach. Trudno to wyja?ni?, lecz my?l?, ?e to jeden z aspektów dorastania. Mama siada?a zwykle na moim ?ó?ku i dyskutowali?my na ró?ne tematy. Dawniej cz?sto rozmawiali?my o ojcu i rozwodzie, ale teraz nie by? to zbyt cz?sty temat. W pewnym momencie podczas rozmowy, mama wyj??a list i wr?czy?a mi go. Pozna?em, ?e to by? li?cik mi?osny, który Jake wr?czy? mi niedawno. Natychmiast sp?on??em rumie?cem. Spojrza?em na mam?, a ona u?miecha?a si? do mnie jak ma?a dziewczynka. - Znalaz?am to w twoich d?insach, gdy robi?am pranie. Dlaczego nie powiedzia?e? mi, ?e jeste? zakochany? - powiedzia?a. Musz? przyzna?, ?e by?em nieco zak?opotany. Moja mama przeczyta?a list od mojego ch?opaka i by?a z tego powodu szcz??liwa?

- My?la?em, ?e nie zrozumiesz - wymamrota?em.

- Nie zrozumiem? Oczywi?cie ?e rozumiem! My?l?, ?e to cudowne, ?e mój ma?y ch?opczyk dorasta z uczuciem mi?o?ci. Jak mog?e? my?le? inaczej?

W tym momencie by?em pod wra?eniem, ?e wiedzia?a, ?e obiekt mego uczucia to dos?ownie ch?opak z s?siedztwa. Nie dotar?o do mnie, ?e Jake podpisa? list "BE FRI", a ona przypuszcza?a, ?e pochodzi on od jakiej? dziewczyny, któr? zna?em. Powiedzia?em:

- Ba?em si?, ?e pomy?lisz ?e nie powinni?my si? spotyka?.

- Musz? przyzna?, ?e by?am nieco zaniepokojona, ?e mo?esz by? za m?ody - powiedzia?a - ale po przemy?leniu sprawy, my?l? ?e mi?o?? nie zna granic, a ja nie b?d? sta?a na twojej drodze do bycia szcz??liwym.

Zacz??em p?aka?, poniewa? by?em tak szcz??liwy, ?e moja mama rozumia?a moje uczucia wobec Jake'a. Obj?li?my si? i ona te? zacz??a p?aka?. Ale wszystko to sko?czy?o si?, gdy powiedzia?em:

- Jake i ja chcieli?my powiedzie? o tym tobie i jego rodzicom tego lata.

Mama spojrza?a na mnie przez ?zy tak, jakby mi wyros?a d**ga g?owa.

- O czym ty mówisz???

- Ja i Jake... - powiedzia?em, i wówczas nagle zda?em sobie spraw?, o czym ona musia?a my?le?.

-Chcesz mi powiedzie?, ?e to list od Jake'a??? - spyta?a z niedowierzaniem. Wszystko, co mog?em wymamrota?, to "tak". Przez ca?e swoje ?ycie, nigdy nie widzia?em, ?eby moja mama z?o?ci?a si? lub krzycza?a z powodu tego, co do niej powiedzia?em. Ta chwila nie by?a wyj?tkiem. Nawet pomimo, ?e tego nie powiedzia?a, móg?bym powiedzie?, jakie my?li przelatywa?y jej przez g?ow?. Nie rozmawiali?my ju? wi?cej tego wieczoru. Mama powiedzia?a, ?e musi to przemy?le?. Zadzwoni?em do Jake'a przed pój?ciem do ?ó?ka i opowiedzia?em mu, co si? sta?o. By? ciekaw, czy moja mama zamierza powiedzie? o tym jego rodzicom. Nie by?em pewien. Trudno by?o przewidzie? jak mama zachowa si? w tej sytuacji. Musieli?my cierpliwie czeka?.




Nast?pnego ranka obudzi?em si? wcze?niej ni? zwykle. Carley zazwyczaj budzi si? przede mn? i przychodzi mnie obudzi?. Tego ranka on jeszcze smacznie chrapa?, kiedy ja przygotowywa?em sobie ?niadanie. Mama zesz?a na dó? chwil? pó?niej, zrobi?a sobie kaw? i do??czy?a do mnie w kuchni, gdzie chrupa?em p?atki kukurydziane.

- Przemy?la?am to, co mi powiedzia?e? wczoraj wieczorem - zacz??a. - Wiesz, ?e kocham ci? bardzo mocno. - Powiedzia?em, ?e wiem. Kontynuowa?a, - Ostatni? rzecz?, jak? bym dla ciebie chcia?a, to ?eby? zosta? skrzywdzony lub by? nieszcz??liwy. Wczoraj wieczorem powiedzia?am, ?e nie b?d? sta?a na twojej drodze do szcz??cia. Có?... To nadal jest prawd?, lecz by?am przekonana, ?e rozmawiamy o dziewczynie, ale to tylko tak na marginesie. - Spojrza?a na mnie bardzo powa?nie i spyta?a: - Czy ty naprawd? kochasz Jake'a???

By?em mocno zmieszany tym pytaniem, ale chcia?em powiedzie? mojej mamie jak si? czu?em i jak wiele Jake dla mnie znaczy?.

- Tak, mamo, naprawd? bardzo go kocham. On jest dla mnie ca?ym ?wiatem i my?l? o nim bez przerwy. Wiem, ?e go kocham a on kocha mnie. - wyrzuci?em z siebie jednym tchem.

Mama zburzy?a mi r?k? w?osy, tak jak to zwyk?a cz?sto robi?, u?miechn??a si? i powiedzia?a:

- Wierz? ci. Musz? ci powiedzie? tak przy okazji, ?e ju? od pewnego czasu obserwuj?, jak on si? przy tobie zachowuje, a po przeczytaniu tego listu wiem, ?e bardzo si? o ciebie troszczy. By? mo?e jeszcze nie do ko?ca rozumiem pewne rzeczy, ale nie b?d? powstrzymywa? was dwóch od bycia razem. - By?em tak szcz??liwy ?e a? podskoczy?em w gór? i u?cisn??em j?. Mama te? mnie obj??a i spyta?a: - Macie zamiar powiedzie? o tym rodzicom Jake'a? - powiedzia?em, jej, ?e jeszcze nie wiemy, a ona zgodzi?a si?, ?e powinni?my sami zadecydowa?, komu i w jaki sposób powiemy o naszym zwi?zku. Czy? nie jest ona wspania?? mam??




Carley i wi?kszo?? naszych przyjació? przyj??a wiadomo?? o mnie i o Jake'u ca?kiem spokojnie. Kilku naszych wspólnych znajomych ze szko?y domy?li?o si? prawdy widz?c, jak si? do siebie odnosimy. Stracili?my kilku przyjació? i zyskali?my nowych z powodu naszej mi?o?ci. Nie mia?em poj?cia, ?e tak wiele jest wko?o dzieciaków o orientacji homoseksualnej. Niektórzy us?yszeli pog?oski o mnie i o Jake'u, albo zobaczyli jak trzymamy si? za r?ce, i sami podchodzili aby si? przedstawi?, albo mówili rzeczy w stylu: "chcia?bym mie? odwag? okazywa? uczucia tak jak wy" Móg?bym powiedzie?, ?e byli?my zupe?nie otwarci i bez wstydu z powodu naszego uczucia wobec siebie, ale nie by?o to do ko?ca prawd?. Wci?? nie powiedzieli?my o tym rodzicom Jake'a. Moja mama wydawa?a si? by? bardziej pogodzona z t? my?l?, odk?d si? dowiedzia?a. Pozwoli?a nam nawet spa? w jednym ?ó?ku, kiedy Jake zostawa? u nas na noc. Ale jego matka i ojciec stanowili trudny orzech do zgryzienia. Par? razy, kiedy by?em u Jake'a na kolacji, wyci?gali?my temat homoseksualizmu, aby wybada? ich reakcje. Komentarze jego rodziców nigdy nie by?y pozytywne. U?ywali s?ów takich, jak "grzech" czy "nienaturalne" kiedykolwiek rozmawiali?my o tych rzeczach. Z tego powodu, woleli?my powiedzie? im prawd? raczej pó?niej ni? wcze?niej.

Niestety, sta?o si? zupe?nie inaczej.




Na drzewach zosta?o tylko kilka li?ci, a zima szybko nadchodzi?a. Na dworze zrobi?o si? zimno. By?o prawie za zimno na nasze tradycyjne nocne p?ywanie w basenie Jake'a. Na szcz??cie, basen by? podgrzewany, wi?c nadal udawa?o nam si? sp?dza? w nim nieco czasu ka?dego wieczora. Tego szczególnego pi?tkowego wieczoru, Jake i ja byli?my sami w jego domu. Jego rodzice i siostra wyszli na kolacj?. By?o to bardzo rzadkie wydarzenie, ?e mogli?my by? sami razem, ze wzgl?du na nasze rodziny. Po p?ywaniu, poszli?my do jego sypialni aby zdj?? mokre k?pielówki i wysuszy? si?. Kiedy tylko k?pielówki by?y zdj?te, bez s?owa zacz?li?my si? ca?owa? i kocha?. Cia?o Jake'a wci?? mnie zdumiewa?o. Ca?e to p?ywanie zm?czy?o nasze mi??nie, ale u Jake'a zacz??a si? ju? uwydatnia? delikatna muskulatura, której ja nie osi?gn? jeszcze co najmniej przez rok. Przytulili?my si? i zacz?li?my si? ca?owa?, ko?cz?c (nadal mokrzy) na jego ?ó?ku. Po uprawianiu mi?o?ci, le?eli?my obok siebie nadzy nie odzywaj?c si?. Komunikowali?my si? ze sob? poprzez nasze dusze. U?ywaj?c jedynie oczu i u?miechu, zdawali?my si? by? zdolni opowiada? ca?e tomy bez jednego s?owa. Wi??, która nas ??czy?a, by?a bardzo silna. Nie móg?bym sobie wyobrazi? bycia tak blisko z d**g? osob? przez ca?e moje ?ycie. Przez ostatnie kilka miesi?cy czu?em si? tak, jakbym kocha? Jake'a przez ca?e ?ycie - mojego ukochanego - mojego anio?a. Gdybym musia? wtedy umrze?, nie mia?bym nic przeciwko. Bowiem by?em szcz??liwy... i kocha?em go, a on kocha? mnie. Po?o?y?em g?ow? na jego piersi (w mojej ulubionej pozycji) i s?ucha?em uderze? jego serca. Musieli?my le?e? tam sporo czasu... bo obaj zasn?li?my.




Obudzi?a nas matka Jake'a. By?a, nie musz? chyba mówi?, bardzo zdenerwowana znalezieniem swojego syna i jego przyjaciela le??cych razem nago w ?ó?ku. Natychmiast wyskoczyli?my z ?ó?ka i po?piesznie zacz?li?my si? ubiera?. Ale zniszczenie by?o dokonane. Ojciec Jake'a o ma?o nie wyszed? z siebie, gdy dowiedzia? si? co si? sta?o. Jeszcze nigdy w ?yciu tak si? nie ba?em! My?la?em, ?e wyrzuci nas obu przez okno. Rozkaza? mi opu?ci? jego dom. Zostawienie tam Jake'a by?o dla mnie jak ?miertelny cios, ale nie mia?em wyboru. Jego ojciec by? na mnie z?y, ale by?em pewien, ?e jest dziesi?? razy bardziej w?ciek?y na mojego ukochanego Jake'a. Modli?em si?, aby nic mu si? nie sta?o. Zanim dotar?em do domu, moje oczy pe?ne by?y ?ez. Mama spyta?a, co si? sta?o i zdo?a?em opowiedzie? jej ze szlochem ca?? histori?. Natychmiast zaniepokoi?a si? o Jake'a i zadzwoni?a do jego domu, aby si? upewni?, ?e wszystko jest z nim w porz?dku. S?ysza?em, jak jego ojciec krzyczy na moj? mam? przez telefon. Nast?pne dwa dni by?y dla mnie prawdziwym piek?em (i jestem pewien, ?e równie? dla Jake'a), jako ?e nie pozwolono mi si? z nim skontaktowa? w ?aden sposób. By? to najd?u?szy okres czasu, jaki sp?dzili?my osobno, odk?d si? poznali?my. T?skni?em za nim tak bardzo, ?e my?la?em, ?e umr?. Je?eli nie móg?bym go wi?cej zobaczy?, wiedzia?em, ?e umar?bym, bo nie móg?bym ?y? bez niego. Potrzebowa?em jego u?miechów, jego u?cisków i poca?unków, tak jak ryba potrzebuje wody albo niemowl? mleka. On by? dla mnie wszystkim, by? moim ?wiatem. Zobaczy?em go ponownie dopiero w poniedzia?ek w szkole. Czeka? na mnie przy mojej szafce. Gdy tylko go ujrza?em, rzuci?em plecak i pobieg?em w jego ramiona. Tulili?my si? do siebie w niesko?czono??. Inni uczniowie gapili si? i gwizdali, lecz dla nas to ju? nie mia?o znaczenia, nigdy wi?cej. Nie mieli?my ju? wi?cej ?adnych tajemnic do ukrycia. Jake kocha? mnie, a ja kocha?em Jake'a.

Chcia?em, ?eby ca?y ?wiat o tym wiedzia?!




Kilka dni przed ?wi?tami Jake obchodzi? swoje pi?tnaste urodziny. Poniewa? jego rodzice "odkryli" nasz? mi?o??, mog?em si? z nim widzie? tylko w szkole. Kilku przyjació? i ja przygotowali?my dla niego ma?e przyj?cie podczas du?ej przerwy. Mieli?my balony, tort i lody. Jako prezent wr?czy?em Jake'owi wiersz, który dla niego napisa?em. Przeczyta?em go g?o?no i ka?dy powiedzia?, ?e by? przepi?kny. Jake'owi naprawd? si? spodoba?. ?za sp?yn??a mu po policzku, gdy sko?czy?em czyta?. Da?em mu te? ksi??k? o medytacji, poniewa? od jakiego? czasu skar?y? si? on na cz?ste bóle g?owy. Czasem by?y one tak silne, ?e musia? opuszcza? lekcje. Powiedzia?em mu, ?eby spróbowa? si? wyluzowa? i traktowa? ?ycie mniej powa?nie. Niewiele wtedy wiedzia?em, jak bardzo chory by? on naprawd?.




?wi?ta przysz?y i min??y. By?em szcz??liwy, ?e przerwa ?wi?teczna si? sko?czy?a, bo nie mog?em jej sp?dzi? z moim ch?opakiem. Mama, Carley i ja wyjechali?my na ?wi?ta do dziadków. Mi?o by?o znowu ich zobaczy? i oni równie? cieszyli si? ze spotkania z wnukami, ale ja przez ca?y czas t?skni?em mocno do Jake'a. Rozmawiali?my co prawda par? razy przez telefon, ale to nie by?o to samo, co widzie? jego u?miech albo by? blisko niego. ?ycie jest czasem bardzo dziwne. Jeszcze rok wcze?niej, nigdy bym nie powiedzia? ?e to mo?liwe ?eby t?skni? za kim? tak mocno, jak ja t?skni?em za Jake'iem. ?ycie jest doprawdy dziwne.



Zima powoli ust?powa?a wio?nie, i zanim si? obejrza?em nadchodzi?o ju? lato. Kiedy tylko pogoda zrobi?a si? do?? ciep?a, powrócili?my z Jake'iem do naszego rytua?u nocnych k?pieli w jego basenie. Poniewa? jego rodzice wci?? byli przeciwko naszemu byciu razem, trzymali?my nasze nocne harce w tajemnicy. W?a?ciwie dzi?ki temu by?o to bardziej zabawne. Ryzyko wykrycia naszych zabaw by?o bezustanne, co podnosi?o nam poziom adrenaliny. Zazwyczaj p?ywali?my w pó?nych godzinach wieczornych, gdy rodzice Jake'a byli ju? w ?ó?kach. Kilka razy nawet p?ywali?my nago. Tacy w?a?nie byli?my: para ?mia?ków! Poniewa? szko?a w lecie by?a zamkni?ta, nasz czas bycia razem by? ograniczony. Wieczorami sp?dzali?my ze sob? najwi?cej czasu. Nie zawsze p?ywali?my; czasem siedzieli?my pod rozgwie?d?onym niebem i rozmawiali?my albo tulili?my si? do siebie. Po prostu uwielbiali?my BY? ze sob?. Uwielbia?em le?e? obok niego na ?wie?o skoszonej trawie z moj? g?ow? spoczywaj?c? na jego piersi. Kochali?my siebie nawzajem tak mocno, ?e ?ycie wydawa?o si? by? doskona?e.

Zbyt doskona?e.




Jake wci?? miewa? te okresowe bóle g?owy. Jego lekarz powiedzia? mu, ?e cierpi na migreny. Przepisa? mu silny ?rodek od bólu g?owy, ale Jake nie chcia? go bra?, poniewa? wywo?ywa? u niego nudno?ci. Kilka razy, gdy rozma-wiali?my przez telefon, musia?em robi? przerw?, gdy on bieg? do ubikacji wymiotowa?. Moje serce zamiera?o ilekro? to si? zdarza?o. By?o te? kilka nocy, gdy jego ból pojawi? si? kiedy byli?my razem. Jake k?ad? wtedy g?ow? na moich udach, a ja stara?em si? przynie?? mu ulg? za pomoc? masa?u. Raz a? zacz?? p?aka? gdy go przytula?em, poniewa? ból by? tak silny. Czu?em si? tak bezradny nie mog?c ul?y? w jego cierpieniu. Jake by? moim rycerzem w l?ni?cej zbroi, a ja nie mog?em zrobi? nic, aby mu pomóc. Z ch?ci? wzi??bym na siebie jego ból. Na szcz??cie, migreny by?y rzadkie i krótkotrwa?e. Nadal mogli?my by? razem niemal ka?dego wieczoru. Jake sp?dzi? nawet noc u mnie w domu w moje czternaste urodziny. Powiedzia? swoim rodzicom, ?e b?dzie nocowa? u innego kolegi, a potem przyszed? do nas do domu. Mama przygotowa?a dla mnie przyj?cie i zaprosi?a kilku moich kolegów. Jake da? mi bardzo odpowiedni prezent urodzinowy. By?a to p?yta CD zespo?u R.E.M. "Automatic For The People", na której by? nagrany utwór "Nightswimming" (ang. "Nocne p?ywanie"). By? to rodzaj cichego ?artu mi?dzy nami, ale pomy?la?em, ?e to pi?kny prezent. Mój najwspanialszy prezent mia? zamiar sp?dzi? ze mn? ca?? noc (mama zgodzi?a si? nie mówi? o tym jego rodzicom) Trzymanie jego cia?a blisko mojego by?o dla mnie uczuciem, jakbym by? w niebie. Ka?dy z jego u?cisków i poca?unków uczyni? moje urodziny jeszcze bardziej wyj?tkowymi.

To by? ostatni raz, kiedy spali?my ze sob?.


Kilka dni przed rozpocz?ciem szko?y, zadzwoni?em do Jake'a, lecz nikt nie odpowiada?. Próbowa?em dzwoni? pó?niej, ale zg?asza?a si? jedynie automatyczna sekretarka. Zostawi?em wiadomo??, ?eby oddzwoni? do mnie jak tylko wróci. Min??y godziny i nadal nie by?o telefonu. Zacz??em si? martwi?. To nie by?o w jego stylu ?eby znikn?? na ca?y dzie? bez powiadomienia mnie. Gdy nadszed? wieczór, siad?em przy oknie i obserwowa?em basen w oczekiwaniu na mojego ukochanego Jake'a. Musia?em tak zasn??, poniewa? obudzi?em si? nast?pnego ranka wci?? przy oknie. Nie oddzwoni? do mnie przez noc i wiedzia?em g??boko w sercu, ?e sta?o si? co? strasznego. Gdy obudzi?em mam?, poprosi?em j?, ?eby zadzwoni?a do najbli?szych szpitali i spróbowa?a odnale?? Jake'a. Pierwszy szpital, do którego zadzwoni?a, mia? pacjenta o jego nazwisku. Mama poprosi?a osob? przy telefonie o rozmow? z jego rodzicami. Po paru minutach jego mama by?a przy telefonie i powiedzia?a, co si? sta?o. Jake zapad? w ?pi?czk? poprzedniego dnia i wci?? pozostawa? nieprzytomny. Poczu?em, jak serce podchodzi mi do gard?a, gdy to us?ysza?em. Zacz??em b?aga? mam?, ?eby zabra?a mnie do niego. Zapyta?a jego mam?, czy mo?emy go odwiedzi?, a ona odpar?a, ?e musi porozmawia? z m??em. Po kilku chwilach, które wydawa?y si? godzinami, powiedzia?a, ?e mo?emy. Pobieg?em na gór?, ?eby si? ubra? i obudzi? brata. Ubierali?my si? jeszcze w samochodzie, gdy p?dzili?my do szpitala! W szpitalu spotkali?my rodzin? Jake'a. By?o tam kilka ciotek, wujków, kuzynów i dziadków w poczekalni. Mama Jake'a powiedzia?a nam, ?e jego mózg zacz?? puchn??, i ?e lekarze nie mogli zrobi? nic poza czekaniem. Spojrza?em na ni? z ?zami w oczach i spyta?em, czy mog? go zobaczy?. Poszli?my razem korytarzem na oddzia? intensywnej terapii, gdzie znale?li?my Jake'a, jego ojca i siostr?. Jego mama powiedzia?a co? do nich cicho i wszyscy wyszli, zostawiaj?c mnie samego z moim ukochanym. Wszed?em do ma?ego pokoju i szklane drzwi za mn? zamkn??y si?. Le?a? na szpitalnym ?ó?ku otoczony kwiatami i balonami, na których pisa?o: "wracaj szybko do zdrowia". Spodziewa?em si? zobaczy? go pod??czonego do kroplówek albo z rur? do oddychania w gardle, ale on po prostu tam le?a? z g?ow? zwrócon? lekko w moim kierunku. Podszed?em do ?ó?ka próbuj?c powstrzyma? ?zy, ale nie mog?em. Wygl?da? jak anio? le??c tam, tak jak zawsze wygl?da, gdy ?pi. Pragn??em wspi?? si? do ?ó?ka i po?o?y? obok niego, ale zamiast tego uj??em jego d?o? i prawie oczekiwa?em, ?e otworzy oczy, lecz on nie poruszy? nawet jednym mi??niem. Nie wiedzia?em, co powiedzie?. Nie mog?em poj??, co to wszystko oznacza?o i dlaczego to si? przytrafi?o w?a?nie jemu: osobie, na której zale?a?o mi najbardziej na ca?ym ?wiecie! Pragn??em, ?eby znów by? zdrowy, ?eby ze mn? rozmawia?, ?eby mnie tuli?. Zacz??em p?aka? i modli? si?, ?eby odzyska? przytomno??. Jego mama wróci?a i znalaz?a mnie p?acz?cego u boku swego syna. My?l?, ?e wtedy, by? mo?e po raz pierwszy, zrozumia?a, jak wiele Jake dla mnie znaczy?. Po?o?y?a r?k? na moim ramieniu, aby mnie pocieszy?. Zanim wyszed?em z pokoju, pochyli?em si? i poca?owa?em go lekko w usta. Nadal le?a? tam bez ruchu. Gdy szed?em do poczekalni, nadal si? za niego modli?em.

Od tamtej pory nie rozmawia?em z Bogiem.




Jake pozostawa? w ?pi?czce przez trzy dni, zanim jego mózg przesta? by? zdolny do podtrzymywania ?ycia. Zosta? pod??czony do respiratora tego trzeciego dnia, a jego rodzina musia?a zadecydowa?, jak d?ugo chcieli utrzymywa? go w tym stanie. Jego szanse na jak?kolwiek popraw? by?y praktycznie nieistniej?ce. Podj?li decyzj? o od??czeniu go od respiratora pi?tego dnia. Nienawidzi?em ich za to. Jednocze?nie, zyska?em dla nich szacunek, poniewa? byli oni prawdopodobnie jedynymi lud?mi na tej planecie poza mn?, którzy kochali go równie mocno, i oni chcieli pozwoli? mu odej??. Ale nie ja. Ja pragn??em by? z nim tak d?ugo, jak tylko si? da?o.

W dniu, w którym Jake mia? by? od??czony od respiratora, pozwolono mi by? z nim sam na sam po raz ostatni. Znów by?em w ma?ym pokoiku, obserwuj?c jak mój anio? spokojnie oddycha przez rur? pod??czon? do maszyny na kó?kach, która sta?a obok ?ó?ka. Tym razem nie by?o ?ez. Mimo to, po?o?y?em si? ko?o niego na ?ó?ku i po?o?y?em moj? g?ow? na jego piersi, tak jak to robi?em wiele razy w przez ostatni rok. Kiedy tak le?a?em ws?uchuj?c si? w powolne uderzenia jego serca, zda?em sobie spraw?, ?e w?a?nie min??a rocznica naszego bycia razem. Obj??em go ramieniem, przytuli?em i powiedzia?em, jak bardzo go kocham. Moja dusza p?aka?a z t?sknoty do niego. Po kilku minutach wsta?em, poca?owa?em go w czo?o i zburzy?em mu r?k? w?osy, tak jak moja mama robi?a to mnie przez ca?e moje ?ycie. Godzin? pó?niej, Jake zosta? od??czony od respiratora i umar?.



Pogrzeb Jake'a odby? si? w nast?pn? sobot?. Mama sugerowa?a mi, ?e powinienem tam pój??, ale ja nie mog?em. By?o dla mnie jeszcze za wcze?nie na ?egnanie si? z nim.
Mój stan emocjonalny po jego ?mierci trudno jest opisa? s?owami. Nie czu?em po prostu... nic. By?o to tak, jakbym nie by? "rzeczywisty". Spodziewa?em si? czu? smutek, ale nie czu?em nic. Nie p?aka?em.
Nie okazywa?em ?adnego zainteresowania ?adn? rzecz?. Prawie nie jad?em, ani nie zawraca?em sobie g?owy rzeczami takimi, jak wzi?cie prysznica czy posprz?tanie w pokoju. Sp?dza?em ca?e dnie w ?ó?ku, ale nie spa?em. Kiedy ju? zasn??em, mia?em dziwaczne koszmary. Mama zabra?a mnie do lekarza po tym, jak sp?dzi?em ca?e trzy dni nie wychodz?c ze swego pokoju, ale niewiele mia?em mu do powiedzenia. Powiedzia?, ?e cierpi? na depresj? po ?mierci przyjaciela. Zastanawia?em si?, ile lat musia? studiowa? w koled?u, ?eby na to wpa??. Ale mia? racj? - cierpia?em na depresj?. Powa?n? depresj?. Bez Jake'a chcia?em umrze?. Rozwa?a?em nawet sposoby, w jakie móg?bym pope?ni? samobójstwo. Ka?dy dzie? by? dla mnie tortur?, a ja nie chcia?em ?y? w ten sposób. Naprawd? pragn??em ?mierci! Kilka dni pó?niej, siedzia?em w swoim pokoju (w moim stanie pó?-zombie), i ch?? wypicia szklanki mleka sta?a si? bardzo silna. Wydawa?o mi si? to nieco dziwne, bowiem nie mia?em wcale apetytu odk?d Jake umar?. Zszed?em po schodach w samych skarpetkach, majtkach i koszulce. Wzi??em szklank? z suszarki, otworzy?em lodówk? i nala?em sobie mleka.
Sta?em na ?rodku kuchni trzymaj?c szklank? mleka, kiedy to we mnie uderzy?o. W?a?ciwie nie my?la?em o niczym szczególnym w tym akurat momencie, ale moja r?ka zacz??a si? trz??? i pozwoli?em szklance wypa?? na pod?og? i st?uc si?. Nast?pnie zacz??em p?aka?. Zacz??em p?aka? po raz pierwszy odk?d Jake umar?. I nie by? to tylko zwyk?y p?acz, zacz??em szlocha? spazmatycznie. Moja mama musia?a mnie us?ysze?, poniewa? wesz?a do kuchni, odsun??a mnie od rozbitego szk?a, obj??a ramionami i usiedli?my razem na pod?odze podczas gdy ja p?aka?em. Buja?a mnie powoli na r?kach, tak jak to robi?a, gdy by?em ma?y, i pozwoli?a abym wyrzuci? z siebie wszystkie emocje. Moja dusza wy?a gdy p?aka?em, a? rozbola?o mnie ca?e cia?o.
Tej nocy mój brat, Carley, przytuli? si? do mnie w moim ?ó?ku i spali?my razem, tak jak to zwykli?my robi?. Mia?em o wiele g??bszy sen, ni? w ci?gu ostatnich kilku tygodni.

Nareszcie odnalaz?em spokój.

Nast?pnego ranka obudzi?em si? wci?? przytulony do brata. Ostro?nie, ?eby go nie obudzi?, wsta?em z ?ó?ka i usiad?em na jego brzegu. Przez chwil? patrzy?em, jak ?pi. By? ?licznym, ma?ym ch?opcem i chcia?em go chroni?. Nie móg?bym zostawi? go, tak jak nasz ojciec zrobi? to po rozwodzie. Potrzebowa? mnie, a ja potrzebowa?em jego. To w?a?nie wtedy zdecydowa?em, ?e nie zabij? siebie.


Miesi?ce mija?y, a ja wci?? my?la?em o Jake'u ka?dego dnia. Przychodzi? mi na my?l gdy by?em w szkole, ogl?da?em telewizj?, gdy kto? wspomnia? jego imi?. Odtwarza?em "Nightswimming" na moim odtwarzaczu CD ca?ymi godzinami i p?aka?em za nim s?uchaj?c. Zdarza?o si? te?, ?e w?cieka?em si? z powodu jego straty. Moje ?ycie odmieni?o si? na zawsze.

Ju? nigdy nic nie by?o takie same.

EPILOG

W dniu, który by?by szesnastymi urodzinami Jake'a, odwiedzi?em jego grób po raz pierwszy. By?o ch?odne, szare popo?udnie i drzewa na cmentarzu by?y ju? bez li?ci. By?em sam i usiad?em po turecku obok nowego nagrobka. Wokó? panowa?a cisza, gdy zacz??em do niego mówi? poprzez moj? dusz?. Cho? mo?e si? to wydawa? dziwne, mog?em "poczu?" jego obecno??. Wiedzia?em, ?e gdziekolwiek by?, s?ysza? mnie. Ta my?l wywo?a?a u?miech na mojej twarzy, jak to cz?sto bywa?o w tych dniach, kiedy wspomina?em szcz??liwe chwile, jakie razem dzielili?my. Przynios?em z sob? ten krótki, prosty wierszyk, który napisa?em dla niego rok wcze?niej na jego ostatnie urodziny, i przeczyta?em go na g?os:

I love you and you love me
Seven simply words that make us we,

You came into my life quite unexpectedly
Your love for me remains a mystery,


Together we laugh, love, and cry
Our bond is so strong it will never die,

I'm as happy as I'll ever be,
Because I love you - and you love me.

100% (7/0)
 
Categories: Gay Male
Posted by crisscogay
3 years ago    Views: 1,065
Comments
Reply for:
Reply text
Please login or register to post comments.
No comments